Chłopaki z DECOMPOSED EXISTENCE nie ukrywają, że obie Epki: Chambers Of Torture (2012) oraz Flesh Corrosion (2011) są inspirowana cyt: by Death Metal bands from the 90. Nawet gdyby nie było tej wzmianki, to i tak po okładce rozpoznamy z czym będziemy mieli do czynienia. Innymi słowy wciśnięcie przycisku play jest posunięciem bardzo świadomym. Świadomym, że nie znajdziemy tutaj innowatorskich, gitarowych rozwiązań, a raczej echa starszego Bloodbath, Autopsy czy choćby Morgoth.

W rok młodszym Flesh Corrorsion werbel napierdala bardziej dynamicznie, natomiast w Chambers of torure dominują raczej średnie tempa. Zupełnie, jakby ktoś odcinał komuś głowę starą, zardzewiałą piłą. Powoli, acz sukcesywnie.

Jedyną wadą, która drażniła moje uszy był nieco stłumiony wokal na COT. Choć wydaje mi się, że nie rozchodzi się tutaj raczej o umiejętności wokalisty, a raczej o sposób nagrania tego w studiu.

 

MordumX:  8/10.

 

 


WYDAWNICTWO HORROR MASAKRA

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *