Album zaczyna się od soczystego i wulgarnego Easy prey. Skąd wiem, że wulgarnego? Bo pomimo różnego rodzaju growlowania, wokal jest bardzo czytelny. Mocne, techniczne granie, które nie nudzi. Gitary pracują wręcz idealnie. Gdybym miał porównywać zarówno dźwięk jak i technikę grania, to wskazał bym tutaj na mocne wpływy Dying Fetus. Również pod kątem pracy perkusji, stopek etc.

Kiedy słucham kapel pokroju Anime Torment mam pewną zagwozdkę. Tutaj jakość realizatorska jest niemal perfekcyjna. Słychać każdy szczegół. Wszystko jest „wyczyszczone” i dopracowane. I z jednej strony fajnie, bo przecież fani technicznej łupanki wychwycą każdy dźwięk, każdego instrumentu. Natomiast świadomość, że to jednak (idąc na skróty!) wciąż death metal, to właśnie brakuje mi tutaj troszkę tego charakterystycznego brudu. Jakby nie do końca tkwiła w tym wszystkim oryginalność i rzeczywiste uwielbienie do tego rodzaju muzyki. Ot chłopaki odrobiły lekcje na plus szóstkę, spakowali instrumenty, a po nagraniach z powrotem założyli na siebie swoje ulubione rurki, kolorowe bluzy i poszli puszczać latawce…

Czasami wolę nie widzieć tego czego słucham, bo o ile do muzyki Anime Torment nie można się przyczepić, to jednak coś mi tutaj nie gra… A że miało być tylko o muzyce, to z mojej strony tyle.

 

MordumX: 6/10

 

 


 

WYDAWNICTWO HORROR MASAKRA

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You may also like