Ostatnimi czasy w nasza sortownia metalu zamieniła się w rzeźnie. Pod sufitem zawisły okaleczone ciała poćwiartowanych ludzi. Krew z poderżniętych gardeł kapie do wiader. Zardzewiałe noże sieką po przerażonych twarzach, a w powietrzu unosi się fetor gnijących zwłok. Wszystkiemu winien rzeźnicki klimat zespołu z Yogyakarty.

 

M: Ależ mi to zajebiście siadło! Gdybym miał jakoś szybko przybliżyć granie DETRITIVOR, to tak jakby do jednego kotła wrzucić polski Dies Irae, Vader i nieco złagodzony wokal Chrisa Barnesa.

 

D: Debiut zespołu DETRITIVOR, to klasyczny Vaderowski death metal z fajnymi riffami i ciekawymi kompozycjami. Według mnie słychać, że ta ekipa wzorowała się w łupaniu właśnie na zespole poznańskiego generała.

 

M: Oczywiście na samym początku urzekła mnie okładka. Zajebiście dopracowany obraz. I nareszcie bez rażącej animacji!

 

D: Czyściutkie brzmienie, świetnie się tego słucha.

 

M: Mega udany debiut. Widziałem jakiś raport ze studia, i kolesie, co prawda może nie wyglądają zbyt groźnie, ale słychać, że odrobili death metalowe lekcje perfekcyjnie. W tych gitarach czuć agresora, który podrzyna ofiarom gardła. Robi to przy użyciu najgrubszej struny, żeby sprawić, jak najwięcej cierpienia. Słuchałem tej płyty już chyba ze dwadzieścia razy. Jak na razie mój numer jeden tego roku.

 

D: Całkiem fajnie, że słychać inspiracje m.in. polskimi kapelami.

 

Mamy nadzieję że DETRITIVOR będzie nadal nagrywał, bo zapowiada się solidny konkurent do Six Feet Under.

 

MordumX: 10/10

Długi: 7,5/10

 

Posłuchaj:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You may also like