Sympatycy punka – zapraszam. Lecimy po kolei:

Album zaczyna się od intra, którym jest klasyczne, punkowe, gitarowe cztery akordy, tylko bez darcia mordy.

W drugim kawałku oprócz stricte punkowych riffów, możemy usłyszeć także dość zgrabnie wplecione klawisze.

Trzeci kawałek „Smród” trochę przypomniał mi klimat The Bill. Zarówno muzycznie, jak i w warstwie tekstowej.

Kolejny utwór to „Ballade kriminale”, w którym chłopaki zwalniają nieco tempo, i choć nadal zalatuje mi tu The Billem, to nóżka aż sama rwie się do tuptania.

W „Duszę się” muzycznie wracamy do klasycznego punkowego łojenia, choć w tym kawałku pojawiły się również dwie krótkie solówki.

Ska! Ska! Do Jamajskich klimatów przenosi nas kolejny utwór, zatytułowany „Canabinoid”. Zespół wplótł w ten numer także klawisze. Mam wrażenie, że wokaliście jakoś słabiej wychodzi klasyczne śpiewanie. Zdecydowanie lepiej wypada w klasycznym darciu japy.

„Cała sala dzisiaj pogo napierdala!” – wrzeszczy wokal. Myślę, że ten bardzo dynamiczny kawałek sprawdzi się idealnie na koncercie. Chyba nic więcej nie muszę dodawać?

„Każą mi” „dzieje się” na dwa głosy. Banalny tekst, banalne akordy. Średnie tempo.

„1800” – Bardziej oi-owy kawałek, który zarówno muzycznie, tekstowo, jak i wokalnie przypomniał mi łupanie „The Analogs”. Słychać wyraźną inspirację.

Ten riff z „Tylko wojna” słyszeliście już milion razy na innych punkowych albumach, ale i tak ładnie wchodzi.

„Koszmar” – Tutaj lekkie zaskoczenie, ponieważ wyraźnie słyszymy niemal pop-rockowy kawałek z pianinem w tle. Nie specjalnie on pasuje do całokształtu tej płyty, co nie oznacza, że jest zły. Bardziej – inny.

Zamykający album „Jeśli nie nadejdzie”, to już ostra punkowa zagrywka. Szybkie tempo i zagrywka nawiązująca do do kawałków z „Misfits” – Famous Monsters.

Nie znalazłem w sieci żadnych informacji dotyczących kapeli „Canabinoid”. Płyty odsłuchałem na You Tube i nawet mi się podobała.

Czy będzie ona częściej gościć na moich głośnikach? – Nie wydaje mi się, ale chętnie zobaczyłbym tę kapelę na koncercie.

Na uwagę zasługuje także okładka, ponieważ jest… kolorowa? 🙂

Punks Not Dead!!! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You may also like