Wiadomość o powrocie legendarnego Hell Born zelektryzowała fanów. Internet oszalał, a kiedy jeszcze pod nową płytę podpiął się Nergal (albo płyta podpięła się pod Nergala), to już rzeczywiście zrobiło się piekielnie gorąco.
MordumX: W ostatnich dniach wałkowaliśmy tę płytę z dziesięć razy. Nie dlatego, że jest aż taka zajebista, ale szukaliśmy tego czegoś, co mogłoby ją trochę wyróżnić od innych. Cholera – nie udało się… Legenda co prawda nie musi się zmieniać, ale mam wrażenie, że tutaj ktoś włączył bieg wsteczny.
Długi: Wchodzi uchem i nie zostaje w głowie.
MordumX: Na uwagę na pewno zasługuje okładka. Jest prosta, dosadna i miała chyba romans z Venom „At war with Satan”.
Długi: Słabo wypada na tle poprzednich dokonań zespołu, ale obserwując współczesne realia, to pewnie i tak odniesie sukces.
MordumX: Mieliśmy trochę obawy, co do krytyki Hell Born, i nie znamy założeń, co ten zespół chciał teraz osiągnąć, ale nawet jeśli był to totalny old school, to i tak jakoś blado to wypada.
Długi: Tylko dla maniaków. Na tle naszych rodzimych kapel wypada po prostu słabo.
MordumX: W poprzednich Hell Born’ach, które również sobie odświeżyliśmy było zdecydowanie więcej energii i smoły. Do naszej Sortowni Metalu miał zawitać sam Szatan, a zawitał…
Długi:zaledwie jego giermek. Myślę, że panów stać na wiele więcej.
D: 3/10
M: 4/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You may also like